|
|||
|
~ Strona Główna ~ Księga Gości ~ Dodaj do Księgi ~ Ukochaj ~ ~ Zapomniane: 2011 VII V ~ Akceptacja. "Bez mojej zgody". Spodnie w rozmiarze M. A jutro lecę do Londynu! /6.A przedwczoraj nadszedł ten Dzień. Dzień, w którym spojrzałam w lustro i stwierdziłam, że akceptuję siebie. W którym stwierdziłam, że w jakiś sposób spełniam już swoje oczekiwania względem mojej osoby. Że mogę ze sobą ŻYĆ i nie ryczeć po nocach. A wczoraj zostałam wspaniale wkurwiona. Nie wiedziałam, że jedno zdanie może tak człowieka zdenerwować. "Mój kolega mówi, że nie umawia się z dziewczynami z nadwagą". Jakbym ja się chciała z kimś w ogóle umawiać. Jakby którekolwiek z tych dzieci mnie kiedykolwiek widziało. Twój wskaźnik BMI wynosi 23.8. Czyli już NIE mam nadwagi. To, co widzę w lustrze to inna sprawa, ale jak już mówiłam, akceptuję to. Wkurzyłam się w imieniu tych wszystkich osób, które tą nadwagę mają. Wspaniałych osób, których kilka kilogramów więcej nie powinno nikomu przeszkadzać. Nie powinno przeszkadzać IM w normalnym życiu. Wkurzyłam się w imieniu tej osoby, którą BYŁAM. Czytam obecnie "Bez mojej zgody" Jodi Picoult. Oglądałam już film, ale książka jest o wiele lepsza (a film też był niczego sobie). Dziękuję Bogu (sprawę mojej wiary zostawmy na inny raz, dziękuję i tyle) za to, że jestem zwyczajna. I mam zwyczajną rodzinę. Jesteśmy tacy cholernie zwyczajni i to jest takie zajebiste. Ale no. Wczoraj byłam też w kinie z E na Harrym Potterze. Było fajnie. Cholera, było kompletnie niekanoniczne, ale było zajebiście. Draco <3 Sev <3 A potem byłam z rodzicami na zakupach. Mama kupiła w Almi Decor serwis do kawy, bo cholerny teść przyjeżdża. (Wrrr). A ja mam szybkoschnący ręcznik (^^), portfel z Croppa, spinkę do włosów i Spodnie, również z Croppa. Mrr, moje spodnie. A E sądziła, że nie ma na świecie bardziej obcisłych spodnie niż moje stare rurki z House'a. Czarne, piękne. Czarne, jak prawie wszystko co mam. I rozmiar M. To jedna z ich największych zalet. Mam spodnie w NORMALNYM rozmiarze. I to jest piękne. Jutro wyjeżdżam na kurs językowy do Londynu. Tak, jadę kupować pocztówki z Tamizą i miniaturki Big Bena. I oczywiście się uczyć, szlifować język. Ale trzymajmy się tych pocztówek z Tamizą. ;D Wylatuję jutro o 13. Wrócę za dwa tygodnie. Będzie fajnie, prawda? Tak, optymizm. Już prawie zapomniałam, co to takiego. Bye! :* Gratuluje dojścia do własnego celu i samo akceptacji przede mną jeszcze daleka droga..
Po za tym udanej podróży no i załapania języka i miłego zwiedzania bo pewnie i bez tego by się nie obyło?? Ja pracuje w Londynie ale jak wrócę do pl chce tak samo jak Ty szlifować język i próbować tu dalej chodź jest coraz ciężej ale mimo wszystko jako tako jeszcze się opłaca-pozdrawiam Paula ~ bez podpisu ~ http://krysztalowy-aniool.blog4u.pl/ ~ 23.07.11 ~ 13:51 ~
| |||